Menu główne
kalendarz
Władze
Członkostwo
Drużyna
Imprezy
Publikacje
Podia

W górach i na ... podlasiu.

W górach i na ... podlasiu.

Wierchomla. Małe miasteczko położone w województwie małopolskim, w powiecie nowosądeckim. Znajduje się na obszarze Popradzkiego Parku Krajobrazowego i jest otoczona przez dwa masywy leśne.Trasa wyścigu MTB z cyklu "Cyklokarpaty" w Wierchomli była trudna kondycyjnie i wymagała dużych umiejętności pod względem technicznym. Na dystansach Mega i Giga znalazły się ciężkie zjazdy, których pokonanie dla wielu oznaczało zejście z roweru, ale ci sami kolarze wracają tu co roku by w końcu przezwyciężyć siebie i “puścić hamulce”.
2018.05.13-Wierchomla_cyklokarpaty.jpg

Naszym jedynym reprezentantem na dystansie Mego był zawodnik KK24h Mariusz Rynkiewicz. Przedstawiamy obszerną i rzeczową relację Mariusza z tego wyścigu:
"Wierchomla już od dawna krążyła mi po głowie. Pytań rodziło się wiele, ambicje nie dawały spokoju ;) Wierchomla sama w sobie jest dobrze znana narciarzom i lubiana przez kolarzy.
Nim dojechałem do miejsca startu, moje oczy nie mogły się nacieszyć widokiem Beskidu Sądeckiego. Rzeka Poprad i odkryta cudowna nad tą rzeką trasa, to gratka dla kolarzy szosowych. Chciałbym to miejsce zobaczyć również jesienią.
Na starcie wszystko szło jak w dobrze naoliwionym mechanizmie. Już rozgrzewka pokazała, co będzie mnie czekało za kilkadziesiąt minut. Potem sektor startowy, a w nim jak zawsze luźne rozmowy z innymi uczestnikami. Padło hasło START i zaczęły się niekończące podjazdy oraz trudne techniczne zjazdy. Poczułem na własnej skórze, czym jest pure MTB. Po każdym wjeździe na szczyt i włożonym trudzie pracy była nagroda w postaci przepięknych widoków. Pięknie ze sobą kontrastowały w słońcu lasy mieszane Beskidu Sądeckiego.
Pierwszy z czterech podjazdów zasadniczych rozciągnął peleton znacząco. Długi, trwający ponad 40 minut podjazd pokazał pazur MTB. Same podjazdy może nie były trudne, ale wymagały dobrze wytrenowanej „łydy”. Za to zjazdy, to coś, co było dla mnie mocnym, nowym doświadczeniem. Tutaj mogłem sprawdzić swój dotychczasowy bagaż doświadczeń jazdy MTB. Okazało się, że przede mną jest jeszcze wiele nowych rzeczy do odkrycia :) Zjazd był dosyć wąski, stromy i po kamieniach. Miejscami osiągał 30 stopni nachylenia. Górskie błota pokazały jak zmienne będą warunki w czasie dalszej jazdy.
Po szybkim zjedzie liczyłem na trochę płaskiego, a tu od razu zaczął się drugi podjazd (trochę dłuższy). Pierwszy podjazd do Bacówki nad Wierchomlą miał około 5 km przy średnim nachyleniu 7% i 345 m przewyższenia. Ten drugi, od Szczawnika do Pustej Wielkiej, miał średnie nachylenie 6%, ale za to jego długość była bliska 7,5 km i ponad 400 m przewyższenia. Wydawać by się mogło, że średnie nachylenie nie było za duże, ale jak to w górach, były krótsze i dłuższe odcinki podjazdów. Tam też Garmin pokazywał ponad 20 procent nachylenia. Na drugim zjedzie wystarczyła odrobina dekoncentracji i zaliczyłem w pełnej prędkości konkretną wywrotkę. Szybko stwierdziłem, że kości mam całe i niewielkie otarcia. Otrzepałem kurz :) aby ponownie wpiąć się w bloki i nabrać pełnej prędkości, by wrócić do walki w wyścigu. Zjazd był mieszanką kamieni, szutru i błota z kamieniami (tu była stromizna do pokonania).
Trzeci podjazd wymagał sporej siły i samozaparcia. W kilku miejscach było grubo ponad 20% nachylenia. Teraz stwierdzam, że podjazdy mnie bardziej cieszyły, gdyż na nich odpoczywałem. Zjazdy były walką z naturą. Wymagały maksymalnej koncentracji i zużywały sporo energii. Po trzecim podjeździe nogi były jakieś zaczarowane. Nie chciały pracować. Pogoda robiła swoje, słońce było w tym przypadku konkretnym wrogiem. Ciało, po przeszło 3 godzinach jazdy po trudnym terenie, mówiło - daj spokój, ale hart ducha pchał ku kolejnemu zjazdowi.
Tym razem był tor DH po trasie narciarskiej Wierchomli. Na zjeździe czułem zmęczenie ramion i początek skurczy nóg. Ostatnie 300 metrów do mety to podjazd, na którym głowa mówiła - jeden ząbek mniej do przełożenia, a kciuk szukał jeszcze jednej większej zębatki w kasecie. Przekraczając metę, czułem satysfakcję pokonania siebie samego, wygrania ze swoimi słabościami.

Końcowo, kreskę przejechałem 90/205 open i 25/64 w kategorii. Na nic więcej tego dnia nie było mnie stać. Wiem, że muszę jeszcze wiele rzeczy poprawić, ale z drugiej strony wiem też, co idzie mi lepiej. Pierwsze koty za płoty w prawdziwym MTB"

Do wyścigu przystąpiło 206 zawodników, a ukończyło 190.
Gratulujemy udanego startu !

Augustów. W północno-wschodniej Polsce rywalizowali kolarze w kolejnym etapie MaratonyKresowe MTB. Wśród zawodników na dystansie 56km wystartował nasz jedyny reprezentant KK24h Zenon Malinowski. Tym razem trochę zabrakło do podium w kategorii M6. Zenon zajął OPEN 65 miejsce, a w kategori M6 4 miejsce.
Gratulujemy Zenonowi dobrego startu pomimo kontuzji, z którą boryka się już kilka tygodni.

2018.05.13-Augustow_LZ.jpg

Kolejne kolarskie emocje już 20 maja w Warchałach koło Szczytna w cyklu Mazury MTB.

Forum
  • Forum
KURPIE MTB - ZAPISY
  • KurpieMTB
Reklama
  • KurpieMTB
  • Historia
  • WSC
  • YouTube
Sponsorzy
  • Best-Office
  • Cuba-Libre
  • Gabriella
  • JBB
  • Darex
  • SERAFIN
Partnerzy
  • extreme
  • LASY PAŃSTWOWE
  • Mosir
Polecamy
  • Linki
  • adwokat
  • ERGO
  • ResMot
  • Pensjonat Wioletta
  • WiesMar
Media
  • eostroleka
  • moja-ostroleka
  • rozmaitosci
  • radioOKO
  • tygodnik