Menu główne
kalendarz
Władze
Członkostwo
Drużyna
Imprezy
Publikacje
Podia

Strona Główna

Walne Zebranie Członków Klubu Kolarskiego 24h sobota 2 grudnia 2017r.
Otwarcie o godz. 15:00... czytaj więcej >>
PRZEŁAJOWE MISTRZOSTWA MAZOWSZA i WARSZAWY w Kobyłce
19 listopada 2017 w deszczowej, podwarszawskiej Kobyłce odbyły się pierwsze zawody przełajowe, które... czytaj więcej >>
...kajam się, nie czekając na wyrok sądu. Przeproszę, zanim dosięgnie mnie surowa ręka sprawiedliwości. Niniejszym więc przepraszam dwie panie, idące z psem ścieżką rowerową, za to, że ośmieliłem się rzeczoną ścieżką rowerową jechać rowerem... czytaj więcej >>
Niepublikowany materiał ze strony http://barc-dabrowka.pl/
Przeleżał prawie rok i możliwe, że fani kolarstwa zdążyli się z nim zapoznać ale dla szerszej rzeszy kolarzy warto go przypomnieć.
Na naszej stronie publikujemy pełny tekst napisany przez naszego klubowicza Pawła Niedbałę.

"

O moim kolarstwie

Ostrołęka wraz z okolicami była i jest usportowiona, ale tylko w kategoriach młodzieżowych. Jeżeli już ktoś dotrwał do kategorii dorosłych i coś osiągnął to raczej tylko dzięki swemu samozaparciu i zaangażowaniu; zazwyczaj też z pomocą jakiegoś zapaleńca-trenera. Nigdy nie było w Ostrołęce takiej atmosfery, polityki, ani działaczy, którym by zależało na wychowaniu jakiegoś znaczącego sportowca. Nie dokona tego urzędnik „od sportu”, który chce „odwalić” swoje godziny i mieć spokój. A znaczący sportowiec to brak spokoju... . Zmarnowało się tak dużo talentów i szans na międzynarodowe osiągnięcia; zarazem zmarnotrawiono zaangażowanie nie tylko samych sportowców, lecz i sporego grona trenerów, prawdziwych pasjonatów, społeczników. Tym większa więc zasługa, iż kilku osobom z kurpiowszczyzny udało się przebić przez tę barierę niemożności i coś osiągnąć. W kolarstwie taką osobą był mieszkaniec Dąbrówki Paweł Niedbała, ze sporym powodzeniem ścigający się w latach 1984-1985 z najlepszymi wówczas kolarzami w Polsce. Poproszony o trochę wspomnień napisał parę zdań.

Moja przygoda kolarska zaczęła się w 1980 r. Raczej nie zrobiłem swoją mizerotą wrażenia na trenerze. Długo mi zajęło „wychodzić” rower – który oględnie mówiąc nie za bardzo pasował do wzrostu... . Po dwóch tygodniach cieszenia się sprzętem był obóz sportowy, gdzie zaliczyłem pierwszego „szlifa” na kolanie - to taki kolarski „tatuaż”. Z obozu prosto na pierwszy wyścig, który był eliminacją do Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży. Tu strupek został na asfalcie, a na kolanie pamiątka widoczna do dziś. To były moje jedyne osiągnięcia w pierwszym roku „kariery” kolarskiej. Bardzo znaczące! Po takich akcjach, albo się rezygnuje, albo bardziej jeszcze mobilizuje i dostaje przysłowiowego „kopa”. Na mnie podziałał mobilizująco ten „chrzest”, zwłaszcza, że mimo kraksy jazda była zadowalająca.

Następny rok to była walka o przetrwanie klubu, który chciano rozwiązać. Trener-wizjoner nie kazał nam oddawać rowerów licząc, że może nadejdą lepsze czasy. Nadeszły... trochę lepsze. Pan Kazimierz Górski po prostu radził systematycznie trenować i tak przetrwać trudny czas. Tak też robiłem. Wtedy także zaciągnąłem do kolarstwa młodszego o dwa lata kolegę z Dąbrówki Sławomira Mąkę.

Rok 1982 to dalsza klubowa bieda. Jednak już się pojawiło kilka znaczących przypadków. Na początku maja wziąłem udział w Mistrzostwach Polski zrzeszenia LZS w Jeleniej Górze, na które trzeba się było wpierw zakwalifikować. Wówczas pierwszy raz w życiu widziałem góry. Ku przede wszystkim memu zdumieniu zająłem tam 4 lub 5 miejsce w wyścigu na siedem km pod górę na czas. Z tym, że miejsca 3-5 to był ten sam czas – decydowały ułamki sekundy. Następnie w połowie sezonu zakwalifikowałem się w Ciechanowie do Mistrzostw Polski juniorów (wówczas 17 i 18-latków). Niby nic takiego, ale liczył się styl. Niedaleko przed metą zauważyłem, że prawie nie mam powietrza w przednim kole. Zacząłem spływać na tył peletonu by się wycofać. Gdy byłem na samym końcu mignął mi napis 1 km (do mety) więc postanowiłem dojechać. Było pod górę, co dawało pewną szansę. I tak peleton lewą, coraz mocniej rozciągnięty, a ja prawą... . Metę minąłem na 4 pozycji, mając przewagę prędkości nad czołówką. Jeszcze ze 20 metrów i bym z nimi wygrał! Jednak na MP do Opola nie dojechałem, z bardzo wówczas prozaicznego powodu: Pociąg na „Wschodnim” tak był zapchany, że nie dało się doń wsiąść z rowerem. Te wyniki, choć nic nie znaczące, były dowodem, że mimo wszelkich przeciwieństw warto trenować i że jest sens ciągnąć to dalej; dawały takiego pozytywnego kopa odnośnie przyszłości.

Wyścigów było mało a prawie na wszystkie jeździłem sam. Sami też ze Sławkiem pojechaliśmy do Wałbrzycha na Górskie Szosowe Mistrzostwa Polski. Tym razem to on pierwszy raz był w górach, ja drugi raz. Mieszkanie było w Wałbrzychu, start 20 km od miasta a my na rowerach. Sławek był 9 w Juniorach Młodszych, mimo, że nie bardzo wiedział gdzie jest meta, gdyż było słabe oznakowanie. A możliwy był nawet medal! Ja jechałem w czubie ale nie dojechałem do mety. Śniadanie było rano, nasz start późno, po nich i po prostu w pewnym momencie stanęło się z głodu. Ale ze swej jazdy byłem bardzo zadowolony. Zastanawiające, że obaj, pochodząc z nizinnych Kurpi, znakomicie sobie radziliśmy po górach.

W tym też sezonie dołączył do grupy rówieśnik Sławka Marek Karczewski. Szybko dały się zauważyć jego predyspozycje do jazdy na czas i przełajowej (co mi akurat nie za bardzo wychodziło). Któż mógł wówczas przypuszczać, że „po wiekach” to właśnie on ciągnął będzie te kolarskie sanie - wszak to nasz dzisiejszy twórca i prezes Klubu Kolarskiego 24h. Niekwestionowanie dzierży dziś pierwszeństwo pośród ostrołęckich działaczy kolarskich. Za nim daleko nic... .

To był rok nie tylko intensywnego trenowania, lecz i zapowiedzią dość tłustego następnego.

Zaczęło się już w kwietniu na tzw. „Rozpoczęciu Sezonu” w Przasnyszu. Była dość mocna obsada seniorów, ale nas juniorów było mało i sędziowie puścili nas razem z seniorami, oddzielnie tylko klasyfikując. Przyjechałem w chyba sześcioosobowej ucieczce, od której przed metą odskoczył Ryszard Szurkowski. Było to miłe dla osiemnastolatka (i pół). Zaraz potem w eliminacjach do MP LZS dwa drugie miejsca na etapach i drugie w klasyfikacji generalnej. Na finałach było ósme miejsce, które traktowałem jako dotkliwą porażkę, tym bardziej, że odpadłem kilka kilometrów przed metą od ośmioosobowej ucieczki. Nawiasem mówiąc, ucieczki i finisze lekko pod górę to były moje „specjalności”. Za mało było startów, ale nie wiele tu ode mnie zależało. W tzw. międzyczasie Sławek Mąka wygrywa w pięknym stylu Spartakiadę Młodzieży w Sobótce, co wcale nie było niespodzianką. Rozpisywały się o tym wszystkie gazety sportowe i nie tylko sportowe; była krótka relacja w głównym wydaniu Dziennika Telewizyjnego. Ja kwalifikuję się z trzeciego miejsca na Mistrzostwa Polski juniorów w Szczecinie. Czuję się tam świetnie, w peletonie jadę niemal jak na wycieczce. Mam już wcześniej obmyślony plan by odjechać jakieś 5 km przed metą. To było ryzykowne, ale moją piętą achillesową było słabe radzenie sobie w tłoku. Mimo niezłej szybkości generalnie wolałem nie stawiać na finisz z grupy. Defekt (guma) pokrzyżował plany. Ciekawostka: Zwycięzca zrobił tak, jak ja zamiarowałem. Następnie ja, Sławek Mąka i Marek Karczewski udaliśmy się na Górskie Mistrzostwa Polski do Wałbrzycha. Jak zwykle sami – nic, że to czołówka polskich kolarzy... . Sławek zastanawiał się czy odjeżdżać na tej czy na następnej górze (on w wyścigach górskich miał głównie taki dylemat!) i na płaskim fragmencie trasy wjechał w jakąś dziurę w drodze i leżał, uszkadzając rower. Ja w juniorach jechałem w pięcioosobowej ucieczce, z której jeden odjechał i wygrał, nas zaś dogonił peleton na dłuższym płaskim odcinku. 1 km przed metą kraksa zatarasowała drogę, trzeba było wyhamować do zera a za blisko było do mety by nadrobić. Skończyłem na 14 miejscu. Marek też był mocny ale z wyniku i on nie był zadowolony. Ponadto miałem w sezonie dwie bardzo udane etapówki. Mniejszym folklorem nie ma co się zajmować. Summa summarum cała nasza trójka miała wyniki zdecydowanie mniejsze od posiadanej klasy sportowej. Mi najbardziej szkoda było tych dwóch imprez mistrzowskich. Zdecydowanie za mało mieliśmy startów.

Jednakże i tak Sławek został powołany do kadry narodowej juniorów, pod kątem przygotowań do mistrzostw świata (trenerem był Stanisław Szozda), ja zaś do kadry LZS seniorów. Oznaczało to dwutygodniowe obozy szkoleniowe każdego miesiąca od listopada do marca. To już była inna bajka. Zasadniczo, właśnie teraz zaczynało się prawdziwe kolarstwo, którego dane mi było trochę popróbować. Na obozach tych było sporo nazwisk znanych z mediów. Zadziwiająco dobrze sobie radziłem.

Pierwsze pół sezonu „seniorskiego” 1984 r. to głównie nauka. Trafiały się surowe lekcje... . Kolarstwo seniorskie diametralnie różniło się od juniorskiego, ale lepiej mi odpowiadało. Mniej tu szarpaniny, bezpieczniej. W ogóle w kolarskim peletonie prawie wcale nie spotykało się jazdy faul (choć czasem bywało ciasno...). W drugiej części sezonu na niektórych wyścigach, czy tylko etapach czułem się już jak stary rutyniarz. Dwa razy wykonałem normę na I klasę sportową. By ją zdobyć trzeba było być w dziesiątce generalki na dużym ogólnopolskim wyścigu, lub w piętnastce na Mistrzostwach Polski. Ja raz byłem 3 a raz 9. Ponadto w dwóch innych przypadkach przeszkodziły defekty. Ale zdarzały się i słabe starty, np. na MP; byłem nierówny. Z mojego rocznika, pierwszaków seniorskich, było nas tylko kilku którzy coś znaczyliśmy w peletonie, przynajmniej na niektórych wyścigach. Na koniec sezonu przyszła do kluby wiadomość z PZKol, że zostałem zaliczony do zaplecza kadry narodowej. To oznacza, że uznano mnie za „obiecującego”. Ale tak naprawdę to nic z tego nie wynikało praktycznego. Spodziewałem się powołania do Legii, kluby wojskowego, by odbyć zaszczytną służbę wojskową i rozwijać się sportowo w lepszych warunkach, ale się nie doczekałem. Było to dla mnie zawodem. Nie tylko względy czysto sportowe decydowały o takich powołaniach... . Myślałem wtedy o zakończeniu tej zabawy.

Trochę mnie trener zmobilizował, załatwił odroczkę, po tym powtórka przygotowań na obozach LZS-siackich. W drugiej części 1985 r. - zazwyczaj drugie połówki sezonu miałem lepsze – byłem naprawdę mocny, tylko jeździłem trochę nieszczęśliwie. Raz zabrakło 3 sekund do I klasy, innymi razy defekty, kraksy. I w sumie nieudany rok. Nie było stypendium, nie było roweru; było za to... powołanie do Legii! To też „sprawka” trenera Górskiego. Ale już zadecydowałem o zakończeniu przygody sportowej. Znudziła mi się rola wiecznego kopciuszka i poszedłem w kamasze na 2 lata. Wówczas odbierałem to jako porażkę życiową, ale z perspektywy czasu inaczej to oceniałem.

Po wojsku był jeszcze dwuletni epizod trenerski, który mile wspominam.

Następnie moje kolarstwo poszło w zapomnienie.

Z tak poważnie traktowanego sportu musi coś pozostać, co przekłada się na tzw „życie”. Przede wszystkim, jakikolwiek sport to pewna ekstremalność, a to sprawia, że pewne sytuacje życiowe, wydające się trudnymi, stają się trudne tylko pozornie. Sport to całkowite zaangażowanie, stąd następnie i poważne traktowanie tego co się robi w życiu. Albo robię coś z zaangażowaniem, albo wcale. Nie ma wtedy nudy. Zgodne to z rzymską maksymą: „Cokolwiek robisz, rób dobrze”.

A może jakaś rada dla początkujących sportowców? Przede wszystkim, żeby mieli do tego pewien dystans. Z jednej strony, nic się nie osiągnie bez zaangażowania i wyrzeczeń, z drugiej zaś, należy z góry postawić sprawę tak, że ewentualny brak sukcesu sportowego nie będzie oznaczał porażki życiowej.

Przygoda sportowa oznacza dużo miłych wspomnień. Chyba nie tylko moje często łączą się z osobą naszego trenera Kazimierza Górskiego, mieszkającego w Laskowcu. Konkretnych sukcesów młodzieżowego kolarstwa ostrołęckiego było naprawdę wiele. To kilka medali mistrzostw Polski, kilkunastu członków kadry narodowej – młodzieżowej i juniorskiej – jedna wygrana eliminacji do mistrzostw świata... . Wszystkiego tego przyczyną i zasługą jest „nasz Trener” - jednoosobowo! Był dla nas wielkim autorytetem. Osobiście postrzegałem go bardziej jako psychologa, niźli statystę z notesem; raczej doradzał, niźli prowadził za rączkę. Każdy czuł, że ma w nim przyjaciela, że jest rozumiany. No i te słynne powiedzenia... o których pewnie nawet sam nie wie jak słynne(!): „Żarty się skończyły!” Lub w krótszej wersji: „Koniec żartów”. Ja sobie najbardziej upodobałem: „Nie ma, że nie można!” To było coś jak motto życiowe (sic!). A jak ocenić taką sytuację: Otóż na jednym z wyścigów w Szczecinie na ostatnim zakręcie ostatniego etapu tak mnie zcięło, że powstały duże braki skóry od kostki lewej nogi aż po łopatkę. Najgorzej na tym wyszło udo i łokieć. Strój i jeden but w strzępach. Nie mówiąc o rowerze! Po ok dwudziestogodzinnej podróży ciężko było się poruszać, ubrania powtapiane w te strupy, ból przy każdym ruchu. Wtedy przypadkiem spotykam trenera przed Domem Sportowca w Wojciechowicach. Trochę się zacząłem wypłakiwać, oczekując współczucia, pociechy... . „Pociesz się, że to nie ostatni raz” - pocieszył trener. Mnie zaś aż skręciło – ze wstydu, że zrobiłem z siebie takiego mięczaka. I jak tu Takiego nie pamiętać?! Jeśli się zdarzy Trenerowi to przeczytać, to serdecznie Pana Kazia pozdrawiam i dziękuję!

Ostrołęckie kolarstwo powoli wydobywa się z niebytu, oddolnie, głównie dzięki organizacyjnej pasji wspominanego już Marka Karczewskiego. Dało się to zauważyć i w Dąbrówce, gdzie zorganizowany został jeden z wyścigów cyklu „Kurpie MTB” przez KK24h, przy współudziale naszego Wójta i znaczącej pomocy miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Zjechało się sporo ponad setkę amatorów ścigania z kilku województw, co było udaną promocją naszej wioski i gminy. Zwłaszcza wyjątkowej urokliwości trasa wyścigu przypadła do gustu zdecydowanej większości kolarzy.

Również przez naszą wieś w czwartkowe letnie popołudnia śmiga peleton kolarzy szosowych. Nie są to formalnie wyścigi, ale de facto są nimi – z metą przed rondem w Kurpiewskiech. Działa to na zasadzie: „Skrzykujemy się i ścigamy”. Nie ma tu sędziów, ani organizatora. Wystarczył pomysł, który się przyjął, dając frajdę nie mniejszą niż „poważne” wyścigi. Każdy może przyłączyć się do tej zabawy. Trzeba jednak mieć na względzie, że tu się jeździ ze średnią ok 40 km/h.

Zanosi się, że to jeszcze nie wszystkie pomysły inicjatyw sportowych dla Dąbrówki. Oby spotkały się ze zrozumieniem oraz poparciem i wsparciem! Liczymy także na lokalnych /i nie tylko/decydentów.

Paweł Niedbała

Dąbrówka grudzień 2016"


Kolejne odnalezione kolarskie publikacje niebawem...
czytaj więcej >>
Spacer Leśny 12 listopada 2017r. Trzydzieści osób wyciągnęliśmy dziś z foteli aby w piękne przedpołudnie przemaszerować ponad 10km w Przystani. Lecz pierwsze twierdzenie może być złudne...
czytaj więcej >>
SPACER LEŚNY Przystań, 12.11.2017r. godz. 11:00
Wzorem lat ubiegłych zapraszamy serdecznie sympatyków leśnych wycieczek z rodzinami na spacer w kompleksie leśnym Nadleśnictwa Ostrołęka, Leśnictwa Przystań...
czytaj więcej >>

Tekst wypowiedzi prezesa Marka Karczewskiego dla lokalnych mediów: Jesień/zima dla kolarzy. Mieszkając w Polsce (czyt. na Kurpiach) gdzie zima nas często nie rozpieszcza bardzo istotnym sprzętem dla kolarza jest...

czytaj więcej >>

Miłośnicy kolarstwa ostrołęckiego digitalizują wspomnienia.
Członkowie Klubu Kolarskiego 24h i miłośnicy kolarstwa postanowili zająć się historią tej dyscypliny sportu związanej z Ostrołęką i regionem...

czytaj więcej >>

Pewnego deszczowego, październikowego wieczoru natknąłem się przy filiżance czarnej, niezdrowej kawy (podobno wypłukuje magnez?) na artykuł z opublikowaną rozmową, z Zenonem Jaskułą jedynym polakiem na podium w generalce Tour de France...

czytaj więcej >>
Niedziela 22 października w Bartoszycach ściągnęła na wyścig XC kolarzy z różnych rejonów Polski. Kolarze ścigali się na Górze Zamkowej i w Parku Elizabeth. Góra Zamkowa to wzgórze na którym...
czytaj więcej >>
Dnia 14 października 2017r. kolarze z KK24h rywalizowali w swoich mistrzostwach klubu, ci którzy nie mogli startować pomagali innym jadąc rowerem !...
czytaj więcej >>
Maciej Karwowski i Ela Podeszwa Mistrzami Klubu w MTB XC.
Słotna sobota i uśmiechnięci uczestnicy tak można w skrócie podsumować klubowe Otwarte Mistrzostwa Klubu Kolarskiego 24h w MTB XC...
czytaj więcej >>
14 października 2017r. Otwarte Mistrzostwa Klubu Kolarskiego 24h w kolarstwie MTB w formule XC. Terenem zmagań będzie obszar Lasów Państwowych, Nadleśnictwa Myszyniec. Podczas MK wyłonimy: Mistrza... czytaj więcej >>
KOMUNIKAT - Mistrzostwa KK24h w kolarstwie MTB XC w Łysych przełożone...
czytaj więcej >>
30 września 2017r. Klub Kolarski 24h zakończył sezon ostatnim startem w Supraślu. Od 2 kwietnia do 30 września drużyna KK24h startowała w Maratonach Kresowych MTB - cyklu wyścigów na rowerach górskich. Znakomicie...
czytaj więcej >>
Jutro (czwartek) uroczyste zakończenie WSC godz. 17:00 !
Od połowy kwietnia w każdy czwartek na szosie w miejscowości... czytaj więcej >>
Znakomita pogoda, znakomici uczestnicy, znakomita atmosfera, zdrowa rywalizacja. Tak w skrócie możemy określić naszą kolejną imprezę kolarską w Serafinie, w słonecznym Serafinie. Wyniki rywalizacji większość z nas już zna...
czytaj więcej >>
Pytania zadawał i zrealizował nagrania Arkadiusz Dobkowski - moja-Ostroleka.pl...
czytaj więcej >>
Klub kolarski 24h realizuje propagowanie sportu kolarskiego tam, gdzie tylko można go zaprezentować. Wczoraj 22 września 2017r. na specjalnie zorganizowanych spotkaniach z uczniami Szkoły Podstawowej w Łysych oraz...
czytaj więcej >>
Sponsorzy Kurpie MTB w Serafinie - dziękujemy !
Zapraszamy do zapisów na wyścig: https://elektronicznezapisy.pl/event/1885.html

czytaj więcej >>
Bardzo miła informacja dla miłośników przyrody-natury. @Nadleśnictwo Myszyniec, na którego terenie będzie rozegrany wyścig Kurpie MTB w Serafinie przybędzie z grami edukacyjnymi i nagrodami dla dzieci. Na stronie... czytaj więcej >>
W telegraficznym skrócie wyniki naszych zawodników z wrześniowych wyścigów.
03.09.2017 - Gałkowo - Wyścig szlakiem Starowierców - Mazury MTB
Ósmy etap mazurskiego cyklu maratonów nosił miano...
czytaj więcej >>
Kolejna, mamy nadzieję dobra wiadomość. Wyścig Kurpie MTB w Serafinie już 24 września - zapraszamy. Rozszerzyliśmy kategorie dziecięce dla dystansu MINI 5,5km...
czytaj więcej >>
POLECAMY I ZACHĘCAMY DO UDZIAŁU :)
Organizatorzy Festiwalu Teatralnego InQbator w Ostrołęce zapraszają do udziału w konkursie „nazwa” na przystrojenie roweru biorącego udział w inaugurującej Festiwal Paradzie pt. „Cykliści”. Do zdobycia atrakcyjne nagrody! ... czytaj więcej >>
Zapraszamy do zapisów na wyścig w Serafinie.

czytaj więcej >>
Deszczowe i błotniste Siemiatycze - aura zwyciężyła.
Na podium tego dnia stali:
70km Maciej Karwowski 3 miejsce kat M4...
czytaj więcej >>
Jedzie druga (wolniejsza) grupa. Kurpiewskie 18:00 "WIEJSKI SZOSOWY CZWARTEK" (WSC) zaprasza do miejscowości KURPIEWSKIE w gminie LELIS
W KAŻDY CZWARTEK O GODZ 18:00...
Zapraszamy również do zapisów na wyścig w Serafinie. (kliknij w plakat)

czytaj więcej >>
Zapraszamy do zapisów na wyścig w Serafinie.

czytaj więcej >>
29.08.2017 (wtorek) Łyse Park MTB Zbiórka przy sklepie GS ul. Sienkiewicza
18:00
Zapraszamy również do zapisów na wyścig w Serafinie:
czytaj więcej >>

WEEKEND Z POLAND BIKE W NIEPORĘCIE! Nasz klub będą reprezentować:

1. Wiesław Podeszwa, 2. Maciej Karwowski, 3. Wiesław Kamiński, 4. Jan Markiewicz. TRZYMAMY KCIUKI ZA NASZYCH MASTERSÓW !

czytaj więcej >>
Kilka zaległych informacji o naszych sukcesach.
1. Maratony Kresowe MTB 15.07.2017 Sopoćkine Białoruś:
- Mateusz Lendzioszek i Mariusz Rynkiewicz jako jedyni postanowili wystartować za wschodnią granicą. Pierwszy z Nich w swojej kategorii pewnie zwyciężył i ... czytaj więcej >>
Dziś rusza druga (wolniejsza) grupa.
Kurpiewskie 18:00 "WIEJSKI SZOSOWY CZWARTEK" (WSC)
Zapraszamy również do zapisów na wyścig w Serafinie:
czytaj więcej >>

IX Jazda Indywidualna Na Czas w Rzekuniu z rekordami trasy.

Wstęp.

15 sierpnia 2017r. barwny kolarski peleton z zawodnikami z całej Polski zawitał do Rzekunia.

W jeździe indywidualnej na czas jak sama nazwa mówi trzeba pokonać (w przypadku rzekuńskiej trasy) 10km po szosie indywidualnie - jak najszybciej się da :)

Zawodnicy przybywający z odległych zakątków Polski nie wiedząc wcześniej o istnieniu takiej miejscowości jak Rzekuń w powiecie ostrołęckim są po wyścigu mile zaskoczeni, że tak potrzebna kolarzom "czasowcom" impreza kolarska odbywa się w naszej miejscowości. Pokazuje to jednak, że większe zainteresowanie taką kolarską konkurencją jest w oddalonych o setki kilometrów miejscowościach, a nie w Rzekuniu. Najzwyczajniej społeczność rzekuńska nie lubi się przemęczać i woli pozostać przed telewizorem czy komputerem.

Tyle wstępem a propos społecznego zapotrzebowania na imprezę kolarską w gminie Rzekuń.

Na czasówkę przyjechali zawodnicy na stałe przebywający w Wielkiej Brytanii czy Italii oraz z bardzo odległych polskich miejscowości, co niezmiernie cieszy.

Może kiedyś rekord trasy ustanowi zawodnik z Rzekunia lub gminy Rzekuń?


Rywalizacja.

Była zacięta już od samej rozgrzewki. Zawodnicy "polujący" na rekord trasy zaprezentowali swoje maszyny czasowe w pełnej krasie. Rowerki błyszczące, "odchudzone" i groźnie wyglądające dla przeciętnych sympatyków dwóch kółek.

Zwycięzcą, a zarazem najszybszym zawodnikiem który ustanowił rekord trasy był Łukasz Pierzymowski z Warszawy (Ośka Warszawa). Ukończył wyścig w 13 minut i 22 sekund - czyli o 36 sekund szybciej niż Michał Kostuch z Zamku Kiszewskiego k.Gdańska (FTI RACING TEAM) na tej samej trasie w 2016 roku. Michał Kostuch w tym roku zajął drugie miejsce z czasem 0:13:44, a trzeci był Przemysław Zieliński z Tczewa (GRUPA KOLARSKA GRYF TCZEW/BIKE U UP) czas 0:13:52.

Wśród kobiet najszybciej na metę dojechała Anna Wiese z Warszawy (Ośka Warszawa), która ukończyła wyścig dokładnie w 15 minut. Tym samym o 2 min i 18 s pobiła rekord trasy ustanowiony w roku 2016 przez Zuzannę Siemieniako z Białegostoku. Na drugim miejscu stanęła Malwina Pilarska z Głowna (DANIELO SPORTSWEAR LUKS DWÓJKA STRYKÓW) czas 0:16:16, a trzecia była Katarzyna Deręgowska z Warszawy (KS OXYGEN URSUS) z czasem 0:16:21.

Wśród kategorii seniorów wystartowało 16 kobiet i 76 mężczyzn.

W wyścigu brali udział także zawodnicy poniżej 15 roku życia. Wygrał Michał Koszykowski z Białegostoku (ANANAS TEAM) z czasem 0:16:38. Drugie miejsce zajął Eryk Zalewski z Warszawy (MAYERSPORT BOKSERSKA AUTOSERWIS) czas 0:17:10, a trzeci Szymon Nosek z Ostrołęki XTREME SPORT OSTROŁĘKA) z czasem 0:19:06.

Wśród dziewcząt najszybsza była Aleksandra Kowalska z Ostrołęki (KK24h) – czas 0:23:10 przed Darią Parzychowską z Białobieli (MAYERSPORT BOKSERSKA AUTOSERWIS) czas 0:24:36 i Sarą Ejzemberg z Łodzisk (XTREME SPORT OSTROŁĘKA) czas 0:26:08.


Wśród zawodników startujących na rowerze MTB zwyciężył Michał Kostuch (00:15:32), drugi był Piotr Duda z Zaraszowa Kolonii (00:15:44), a trzeci Wiesław Podeszwa KK24h czas. 00:16:34. Wśród pań startujących na rowerze MTB najszybciej 10-cio kilometrową trasę pokonała Maria Kamińska z Nowosiedlin (00:20:09), druga była Katarzyna Mrówka z Antoń (00:20:28), a trzecia Dorota Kostuch z Zamku Kiszewskiego (00:20:38).


Zawodnicy startujący w wyścigu byli także klasyfikowani w dodatkowych kategoriach.

- Ojciec+Syn: 1 miejsce Eryk i Robert Zalewscy z Warszawy, 2 miejsce Krzysztof i Piotr Wiśniewscy z Ostrołęki, 3 miejsce Szymon i Wojciech Nosek z Ostrołęki, 4 miejsce Kacper i Krzysztof Wiszowaty z Ostrołęki.

- Mama+Córka - nie zgłosiły się żadne pary do tej rywalizacji.

- Najcięższy i Najlżejszy rower na imprezie: Grzegorz Lendzioszek waga roweru 15,800, Wiesław Kamiński waga roweru 6,700

- Najmłodszy zawodnik - Mateusz Lendzioszek rocznik 2009, Najstarszy zawodnik - Marcin Zaurski rocznik 1947.

- Samorządowcy: kobiety - Małgorzata Zawadzka z Ciechanowa, Mężczyźni - 1 miejsce Maciej Karwowski Starostwo Powiatowe w Łomży, 2 miejsce Mariusz Zawadzki UM Ciechanów, 3 miejsce Milewski Sławomir Przewodniczący Rady Gminy Turośl, 4 miejsce Jerzy Grabowski Przewodniczący Rady Miasta Ostrołęki.


Mistrzostwa Klubu Kolarskiego 24h.

Podczas organizowanych przez nas zawodów staramy się wyłonić najlepszych klubowiczów danej konkurencji. Tak było również w Rzekuniu 15 sierpnia 2017r.. Mistrzami KK24h w Jeździe Indywidualnej Na Czas, na rok 2017 zostali:

MISTRZ KLUBU - RAFAŁ URBAN Dzbenin, czas: 0:14:42

WICEMISTRZ KLUBU - MARIUSZ RYNKIEWICZ Łyse, czas: 0:15:04

II WICEMISTRZ KLUBU - MACIEJ KARWOWSKI Łomża, czas: 0:15:56

W mistrzostwach wystartowało 17 klubowiczów.


Podziękowania.

Gorące podziękowania od Organizatora dla:

- Policji z Posterunku w Czerwinie za profesjonalne zabezpieczenie trasy.

- wolontariuszy MOPR w Ostrołęce: Bartosza Markiewicza i Ewy Anny Jaśkiewicz.

- wolontariuszy: Łukasza i Sylwii Wołosz, Krzysztofa Zajkowskiego, Basi i Stefana Karczewskich,

- klubowiczów KK24h: Zbyszka, Eli, Gosi, Piotrka, Mariusza,

- Pawła Czarneckiego z ul. Cichej,

- właściciela łąki wynajętej pod Biuro Zawodów, którego dane Organizator zaprzepaścił :(,

- sędziów pod komendą Jerzego Dąbrowskiego,

- obsługi medycznej w osobie Kasi Juchniewicz,

- MZOS-TiIT w Ostrołęce,

- chłopakom z pomiaru czasu Good-Time,

- Arkowi Dobkowskiemu za zabranie naładowanych baterii do aparatu, które wystarczyły od startu do mety i do ostatniej wydanej nagrody :),

- fotografom za wielkie galerie zdjęć: Pijącemu_mleko i Jojasowi

oraz lokalnym mediom za relacje i zapowiedzi: eOstroleka, Info-Ostroleka, Moja-Ostroleka.


Sponsorami imprezy byli: Benzol, CubaLibre, Agromasz, JBB Bałdyga, Piekarnia Kurpiowska Serafin, siłownia Forma5 Club, XtremeSport, Tor Kartingowy Via Baltica, Pensjonat Wioletta, Zbigniew Zajkowski, Konkret marketpozyczkowy.pl, Salon Oświetlenia Ledin.pl, , Andrzej Mokrzyś, IZBud Józef Liberacki, Powiat ostrołęcki, Gmina Rzekuń.


Zakończenie.

Organizatorzy dziękują sponsorom, wolontariuszom oraz osobom nie wymienionym, które pomogły w przygotowaniu imprezy i jednocześnie przyczyniły się do kolejnego sukcesu organizacyjnego. Zawodnikom za liczne przybycie.

Wyniki i galeria zdjęć znajduje się na stronie Organizatora www.kk24h.pl WYNIKI


Galerie zdjęć:
1.Pijący_mleko
2.KK24h
3.eOstroleka.pl
4.Moja-Ostroleka.pl
5.JOJAS
6.Tygodnik ostrołęcki

Do zobaczenia na starcie 15 sierpnia 2018r.


Organizator - Marek Karczewski


ps. Zapraszamy serdecznie wszystkich zainteresowanych kolarzy amatorów na nasz kolejny wyścig 24 września 2017r. do Serafina w gminie Łyse.

Zapisy na wyścig pod adresem: https://elektronicznezapisy.pl/event/1885.html

Załączamy również wypowiedź prezesa KK24h dla firmy ADMEDIA:

"Powiem szczerze, że liczyłem na rekord frekwencji, bo i nagród było przygotowanych więcej, dzięki hojności sponsorów - podkreśla prezes KK24h Marek Karczewski. - Jednak zawodów kolarskich, tak jak zapewne innych imprez sportowych w popularnych dyscyplinach sportowych jest w Polsce tak wiele, że zawodnicy wybierają zawody jak najbliżej miejsca zamieszkania. W tym samym dniu zorganizowano wiele wyścigów m.in. rangi Mistrzostw Polski w Jeździe na czas na torze w Pruszkowie, na Podlasiu w Krynkach gdzie pozostali białostoczanie, którzy przybywali do nas i wiele innych wyścigów w kraju.

Nie zabrakło jednak zawodniczek i zawodników, którzy byli gotowi pokonać setki kilometrów, aby powalczyć o nowe rekord trasy.
- Ci, którzy mieli "chrapkę" na pobicie rekordu trasy i zgarnięcie wygranej przybyli nawet z Tczewa, Kartuz, Łodzi, Lublina, Poznania, Elbląga czy Głowna - przyznaje Marek Karaczewski. - Podczas X edycji czasówki (15 sierpnia 2018r.) będzie jeszcze bardziej zacięta rywalizacja, bo i rekordy trasy są już wyśrubowane. Chyba, że lekko sfatygowana już nawierzchnia trasy czasówki w gminie Rzekuń i w gminie Troszyn ulegnie znacznej poprawie - na co po cichu liczę. Wtedy asfaltem "jak po stole" będzie można rozwijać znacznie wyższe prędkości. Przypomnę, że zwycięzca w tym roku osiągnął średnią prędkość 44.89 km/h.

Wysokim poziomem cieszyły się wewnętrzne mistrzostwa klubu, chociaż i w tym przypadku frekwencja nie była wymarzona.
- Jeśli chodzi o rywalizację w mistrzostwach KK24h to po wykręconych czasach przez naszych mistrzów jestem usatysfakcjonowany, bo Rafał był ósmy w open, a Mariusz czternasty - podkreśla prezes KK24h. - Podczas wręczania nagród dla trzech najlepszych zawodników powiedziałem, że mógłbym sporo wygrać, bo obstawiłem przed wyścigiem dokładnie taką kolejność na mecie. W mistrzostwach KK24h rywalizowało szesnastu zawodników. IX edycję czasówki w Rzekuniu uważam za bardzo udaną, bo i pogada dopisała i znakomita atmosfera zawodów. Zapraszam jeszcze raz w tym roku na czasówkę - tym razem 24 września do Serafina w gminie Łyse. Tym razem na rowerach MTB."

czytaj więcej >>
Piszą o nas - zapraszamy do lektury:
1. eOstroleka.pl
2. Info-Ostroleka.pl
3. moja-Ostroleka.pl
4. to.com.pl
5. Ostroleka.pl
6. eOstroleka.pl
7. moja-Ostroleka.pl



Galerie zdjęć:
1.Pijący_mleko
2.KK24h
3.eOstroleka.pl
4.Moja-Ostroleka.pl
5.JOJAS
6.Tygodnik ostrołęcki


Prosimy również o podsyłanie/udostępnianie swoich galerii.

Przypominamy, że jedyne OFICJALNE wyniki IX Jazdy Indywidualnej Na Czas - 15.08.2017 znajdują się wyłącznie na naszej stronie !
WYNIKI


czytaj więcej >>
Oficjalne wyniki IX Jazdy Indywidualnej Na Czas - 15.08.2017
czytaj więcej >>
Przedstawiamy listę sponsorów naszej wtorkowej imprezy.
Dziękujemy !

czytaj więcej >>
Zapraszamy na IX czasówkę do Rzekunia 15 sierpnia 2017 - start 11:00
czytaj więcej >>

04.08.2017 Tour de Pologne amatorów jak sama nazwa mówi jest organizowana dla byłych kolarzy lub osób, które rozpoczynają prawdziwą przygodę z kolarstwem. Trasa amatorów nie jest już jednak „amatorska”. Jest tą samą trasą, którą pokonują również zawodowi kolarze i wielu z nich na tej trudnej trasie nie radzi sobie z własnymi słabościami...

czytaj więcej >>
Forum
  • Forum
KURPIE MTB - ZAPISY
  • KurpieMTB
Reklama
  • KurpieMTB
  • Historia
  • WSC
  • YouTube
Sponsorzy
  • Best-Office
  • Cuba-Libre
  • Gabriella
  • JBB
  • Darex
  • SERAFIN
Partnerzy
  • extreme
  • LASY PAŃSTWOWE
  • Mosir
Polecamy
  • Linki
  • adwokat
  • ERGO
  • ResMot
  • Pensjonat Wioletta
  • WiesMar
Media
  • eostroleka
  • moja-ostroleka
  • rozmaitosci
  • radioOKO
  • tygodnik